Myślę, że nasze spotkanie się udało, ja przynajmniej jestem zachwycona, że poznałam takie fajne i normalne dziewczyny. Spędziłyśmy ze sobą sporo czasu kupując/wymieniając ciuchy, rozmawiając, wcinając chipsy, ciasteczka od
Poli,pierniczki, pyszne ciasto od
Agatiszki oraz zupę krem z pomidorów (tu dziękuję mojej mamie, która jest stałą czytelniczą tego bloga i notabene powiedziała tu do was dziewczyny: że ona też chce takie spotkanie z matkami wszystkich szafiarek:D) Tyle mam nowych rzeczy, że teraz chodzę dumna jak paw i stroję się już przed lustrem. Ale opowiem wam jak było z przygotowaniami. W sobotę obudziłam się z przysłowiową "ręką w nocniku"- A gdyby miało padać? Zaczęłam więc myśleć o jakiejś ciepłej przymierzalni. Udało mi się ją umieścić w gabinecie kosmetyczno-rehabilitacyjnym moich rodziców, (dwa pomieszczenia z lustrami). Mam nadzieję, że każdy mógł przejrzeć się dokładnie:) W ogrodzie porozwieszałam sznurki, na których można było wieszać ubrania, oraz wymyłam wszystkie meble ogrodowe, by na nich poukładać ubrania. W razie deszczu zaplanowałam przeniesienie się na taras i łączący się z nim pokój gościnny. Deszcz nas ominął, ale i tak było chłodno, więc raczej siedziałyśmy w ciepełku:) A żeby każdy do mnie trafił powiesiłam:

Bardzo sie cieszę i już palnuję następny swap, może tym razem w większym gronie:)Pozdrawiam was wszystkie serdecznie i do zobaczenia na Kiermaszu!












A obecne były:
Anio,
Maoam,
Weronika,
Agatiszka, Ola,
Pola, Ewelina, Kalina, Majster i Ofsiana oraz wpadł do nas jedyny mężczyzna-Bartek