Z ciekawości przymierzyłam blady róż. Nie będę tego komentować, wyobraźcie sobie same;)
Gdy już się zbierałyśmy do wyjścia moje oczy natrafiły właśnie na nią. Była jedyna i jeszcze za duża. Ale mnie takie rzeczy nie zrażają- zakochana po uszy postanowiłam skracać. Mimo, że zupełnie odbiegała od pierwotnego założenia kupiłam czym prędzej.
W firmie cioci udało mi się ją skrócić,a na stoisku w Manufakturze kupiłam torebkę z identycznymi zakładkami jak na pas sukienki:D pasowała niczym komplet. Buty które kupiła sobie moja mama na Sylwestra- nie wysoka szpilka, z odkrytym palcem i kryształkami jak przy broszce u sukienki:) Tak właśnie bawiłam się w Lodowym Pałacu:)



