poniedziałek, 13 lutego 2012

Dzikie Wino

Razem z Ł. spędziliśmy przyspieszone walentynki w Dzikim Winie (polecam, naprawdę przepyszne jedzenie). Granatowy kardigan to mój hit od dwóch lat, pasuje do wszystkiego, a ja bardzo komfortowo się w nim czuję. Miętowo błękitną koszulę kupiłam na wakacjach za jakieś 10 zł, zdecydowanie nie żałuję.
Sukienkę z metką H&M dostałam od cioci. Jest elegancka, a jednocześnie swobodna. Idealna na romantyczną kolację:)
Wełniany szalik, to mój lumpeksowy lubelski łup. Grzeje szyję Ł. :)

Prezent od Ł. pędzle EcoTools :) Niestety po którymś z kolei myciu pędzli z Lancrone w szamponie Babydream ich włoski stały się bardzo ostre i poskęcane, a co najgorsze robiły plamy:( ale tylko pędzel do różu i bronzera reszta sprawuje się świetnie...

środa, 8 lutego 2012

kołnierzykowy DIY



  Zachwycona różnymi zdobieniami kołnierzy koszul i bluzek, postanowiłam zrobić swój własny. Jakiś czas temu okazało się, że moja ulubiona marynarka jest już na mnie za mała. Niewiele myśląc odprułam ozdobne zapięcie, które przeleżało w szufladzie parę tygodni, by w końcu wylądować na koszuli. Efekt mojej pracy mogliście podziwiać kilka dni temu TU , a także dziś na blogu :)

niedziela, 5 lutego 2012

Pierwsza recenzja- odżywka Joanna

Tak jak pisałam Wam wcześniej, moja przygoda z pielęgnacją włosów zaczęła się od bloga Anwen. Od tego czasu staram się próbować wciaż nowych kosmetyków by sprawdzić co jest najlepsze dla mnie. Moja pierwsza recenzja dotyczy odżywki bez spłukiwania Joanna Naturia.
Moje włosy są kręcone, cienkie i skłonne do wypadania. Bardzo często się puszą, dlatego na co dzień traktowałam je piankami lub innymi stylizatorami. Od roku nic takiego już nie stosuję i to właśnie odżywka Joanny sprawiła że już nie muszę. Na moich włosach powoduje ona naturalny skręt i nie obciaża ich przy tym, czego najbardziej się obawiałam. Poza tym faktycznie odnosze wrażenie że moje włosy stały się bardziej lśniące i odżywione. Produkt ma konsystencję płynnego żelu, dość łatwo rozprowadza się na wilgotnych włosach, nie daje uczucia ciężkości nawet na mioch cienkich włosach.
Skład ma całkiem dobry bez silikonów.
Zużywam już 5 opakowanie, próbowałam już każdego rodzaju i najbardziej przypadła mi do gustu odżywka z miętą i wrzosem. Za misusy mogę uznać nieprzezroczyste opakowanie (nigdy nie wiem ile jeszcze zostało w środku) i dość ciężko otwiera się produkt,za to nie ma szans na wylanie się zawartości w czsie podróży ;) Podsumowując: świetny produkt, nie obciążający włosów i poprawiający ich kondycje, dzięki niemu moje włosy nie puszą się tak jak kiedyś. To moja pierwsza recenzja, więc bardzo Was proszę o wyrozumiałość i porady co mogę zrobić by przyszłe recenzje były lepsze:) P.S. Od dziś Ratomka jest dostępna na Facebooku!

czwartek, 2 lutego 2012

Norwegian wood

"(...)I sat on a rug, biding my time, drinking her wine(...)"
Sweter znaleziony w sh za 9 zł! Uwielbiam w nim wszystko, a szczególnie to że jest bardzo ciepły. Na taki dzień jak dziś idealny.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Mroźny róż

Dzisiejsze zdjęcia powstały w wielkim poświęceniu fotografa i modelki bowiem temperatura wynosi -7... Ale taki fotograf jak Marta na moim blogu zdarza się rzadko. Mam na sobie: różową marynarkę-Zara koszula- Reserved spodnie- Van Graff buty- CCC

środa, 25 stycznia 2012

O urodzie i pielęgnacji part 1

Po dniu pełnym stresu egzaminacyjnego idealnym zakończeniem jest ciepła kąpiel. Woda ma tą niezwykłą właściwość zmywania napięć i zmęczenia. To dla mnie przyjemność na którą czekam cały dzień. I właśnie dlatego będzie dziś o moich przyjemnościach, a dokładnie o pielęgnacji, bo także w tę stronę chciałabym skierować mojego bloga. Ostatnio (w zasadzie z racji studiów) "uroda" jest mi bliższa niż "moda". A zatem start! Najpierw- może was też zainspiruje- zaczęłam czytać blogi dotyczące pielęgnacji, a zaczęło się od bloga Anwen, kiedy to szukałam porad dotyczących wypadania włosów. Tam też dowiedziałam się o olejowaniu włosów czy metodzie OMO KLIK! i bardzo mi to pomogło i zachęciło do dalszej pielęgnacji i zapuszczania włosów. Gdy skończyłam specjalizacje z wizażu zaczęłam szukać w internecie inspiracji i tak trafiłam na blogi: Aliny , Joasi i Idalii. A po fascynującym wykładzie z kosmetologii na temat kosmetyków organicznych zaczęłam znów grzebać w kopalni wiedzy zwanej Internetem i trafiłam na bloga Wiedźmy i Italiany89 a także niesamowity blog Azjatycki Cukier. Serdecznie wam polecam wszystkie powyższe blogi. A teraz troszkę o mojej własnej łazience i zawartości kosmetyczki. Podstawową kwestią jest dla mnie atmosfera. Po ciężkim dniu ciepła woda, pachnący żel, balsam, miekka gąbka i świeczki potrafią zdziałać cuda. Staram się zawsze zagospodarować czas tak, by w łazience nie musieć się śpieszyć. Oczywiście nie zawsze mi to wychodzi (szczególnie wtedy gdy zaśpię). Wieczorem (tak jak dziś) zrobiłam sobie peeling twarzy nałożyłam maseczkę i nałożyłam olej na włosy i siedzę teraz i piszę posta a wokół mnie pachnie czekoladowym balsamem i to jest właśnie to ;) Zatem, co ja stosuję na swoją skórę i co mogę wam polecić (myślę że będę robić recenzje kosmetyków w miarę rozwijania tematów kosmetycznych na blogu) Trochę przyjemności czyli czekoladowa świeczka i czekoladowy balsam
Moim zdaniem najlepszy balsam jaki istnieje, zresztą na forum wizaż możecie przeczytać o nim bardzo dużo pozytywnych opinii. To jest mój KWC ;)
Obowiązkowa drapaczka, która pobudza cebulki włosów i poprawia ukrwienie no i robi bardzo przyjemny masaż
świetne odżywki bez spłukiwania, stosuje je zarówno jako stylizator zamiast pianki itp, dzięki nim moje włosy się nie puszą i pozostają ułożone przez cały dzień, no i najważniejsze- nie obciąża włosów. Dostępna w wielu wariantach do różnych typów
moja mała kolekcja olei od wczoraj mogę dołożyć jeszcze z pestek śliwki który przepięknie pachnie marcepanem:)
demakijaż- uwielbiam zapach świeżego ogórka, a także firmę Ziaja to połączenie bardzo mnie satysfakcjonyje:)
świetna odżywka do spłukiwania, chwali ją sobie też wiele blogerek, ja dowiedziałam się o niej dzięki Anwen i tak jak ona nie wyobrażam sobie bez tej odżywki mojej łazienki.Jest dostępna w bardzo przystępnej cenie, dlatego też początkowo byłam do niej sceptycznie nastawiona, ale dziś mogę ją szczerze polecić:)
a to moja umywalka znaleziona na targu staroci, kocham rzeczy z duszą.
A teraz moi mili idę spać i wam też życzę kolorowych snów. Na zdjeciach sypialnia:)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

z butami na stole, zamiast na nogach

Dziś są tylko buty i torebka! Mieszkam poza domem przez najbliższy miesiąc i nie ma mi kto robić zdjęć, ale na pewno już niedługo się to zmieni. Poza tym trwają przygotowania do sesji i perspektywa wkuwania przez cały miesiąc odrobinę mnie przeraża. Wracając jednak do tematu bardziej szafiarskiego- torebka to prezent gwiazdkowy, marzyłam o niej od kiedy pierwszy raz pojawiła się na blogu Oliwii moja jednak nie jest Zarowa, pochodzi z małego sklepu przy ulicy Kościuszki. Buty to mój szaleńczy zakup w CCC. Po prostu w pewnym momencie zauważyłam, że od dłuższego czasu chodzę tylko w płaskich butach, a wcześniej nie rozstawałam się z obcasami i szpilkami. Gdy tylko je przymierzyłam poczułam się jak w domu- kocham wysoki obcas! Są niezwykle wygodne i mają bardzo milutkie foterko. Poprawiają mi humor, gdy zakuwam do kosmetologii i na nie spoglądam ;) Buziaki dziewczyny, życzę wam samych udanych zakupów w Nowym Roku!
A tak właśnie uczymy się do sesji:)