Sesja w tym roku ciągnie się niemiłosiernie długo i jest chyba jak na razie tą najgorszą ;/ Dziś dowiedziałam się że zaliczyłam najgorszy egzamin- dermatologię :D Przede mną fizykoterapia i masaż oraz biochemia. Stąd też taki post- wrzucam wam wszystko co wydarzyło się w ostatnim czasie. Czuje straszny niedosyt, bo mam tyle pomysłów którymi chciałabym się z wami podzielić, a zwyczajnie nie mam czasu.
Pierwsza rzecz to prezent od mojej przyjaciółki która przywiozła mi to z wyprawy do Indii a jest to: henna do malowania dłoni, bindi na czoło i pięknie nasycone pigmenty ze stempelkami (już widzę jakie piękne makijaże z tego wyjdą!) Jeszcze raz dziękuję Kasiu!
A to mili państwo jest ocet lawendowy. Nadaje się idealnie w przypadku siniaków których ostatnio nabawiam się ciągle. Podam nawet przepis a co ;) Lawendę wsypujemy do butelki i zalewamy octem jabłkowym. Zakręcamy szczelnie i odstawiamy na 2 tyg. w ciepłe i nasłonecznione miejsce. Po upływie 2 tyg. przecedzamy ocet przez gazę i gotowe!
Kanapa Ikea w centrum Łodzi :D
Good morning!
Lakier Bell+ pigment Inglota
Moja dieta odchudzająco-oczyszczająca trwa już 2 miesiące. Udało mi się stracić 8 kilo! Jestem z siebie bardzo dumna i nareszcie ze spokojem mogę patrzeć w lustro :-D Czasem jednak tęskni mi się do czekolady, ale znalazłam na to sposób- czekoladowe maseczki! Ta którą widzicie na zdjęciach uprzednio była rozgrzana w łaźni wodnej i cieplutką taką intensywnie pachnącą czekoladą nałożyłam na twarz! Mniam!
Musiałam wrócić do Timotei, jednak moje włosy nie nadają się na 100% naturalną pielęgację ;( Kupiłam też nowy żel pod prysznic Palmolive drzewo sandałowe i imbir. PACHNĄ IDENTYCZNIE , więc powstał orientalny komplet :D
Balsam Eveline Termoaktywne Wyszczuplenie- jest niesamowicie rozgrzewający, tak bardzo że mam wrażenie po jego użyciu jakbym siedziała na rozgrzanym piecu xD
Niespodziewajka na spacerze:
piątek, 22 czerwca 2012
czwartek, 14 czerwca 2012
Shopping & gifts
Hej! Dziś troszkę o tym co ostatnio kupiłam i dostałam. Wracam do książek, a was pozostawiam ze zdjęciami.
Sukienka, naszyjnik i kolczyki od Ł.
Spinki kokardki- Diva lakiery- budka na przystanku Traktorowa-Rojna
powyższy lakier Bell, zakochałam się w jego mlecznym kolorze
Komplet Stampa Fiori Intimissimi
Bianco
Woda termalna Avene
Sukienka, naszyjnik i kolczyki od Ł.
Spinki kokardki- Diva lakiery- budka na przystanku Traktorowa-Rojna
powyższy lakier Bell, zakochałam się w jego mlecznym kolorze
Komplet Stampa Fiori Intimissimi
Bianco
Woda termalna Avene
sobota, 9 czerwca 2012
Makijaż, lakier i Mega Krzem
Trwa sesja, a ja dzień w dzień siedzę w dresie i grubych skarpetach w stosie notatek a często jeszcze w turbanie z olejem na głowie, więc daruję wam i sobie zdjęć mojej osoby. Dziś będzie mieszanka wedlowska :D pierwszy mój makijaż pokazany na blogu, ukochany lakier do paznokci z Golden Rose i gratis który przyniósł mi listonosz, a o którym zapomniałam zupełnie- próbka Mega Krzemu- gdy skończę brać na pewno podzielę się z wami efektami kuracji. Skąd ją dostałam możecie przeczytać i zgłosić się TUTAJ
Tymczasem zostawiam was ze zdjęciami i powracam do nauki...
W sztucznym świetle:
W świetle dziennym:
Golden Rose nr 27
Tymczasem zostawiam was ze zdjęciami i powracam do nauki...
W sztucznym świetle:
W świetle dziennym:
Golden Rose nr 27
niedziela, 3 czerwca 2012
Powiew Orientu z H&M
Tym razem post szafiarski, co by było różnorodnie. :) W takim stroju byłam wczoraj w kinie na "Mrocznych cieniach" Tima Burtona, gdzie grała moja ulubiona aktorka Helena Bonham-Carter. Film mogę polecić, choć nie zachwycił mnie tak bardzo jak poprzednie produkcje.
Spodnie to mój nowy nabytek z H&M. Już od dawna zastanawiałam się nad kupnem spodni w tym stylu, ale raz że było jeszcze na nie za zimno, a dwa nie byłam przekonana czy dobrze będę się w nich czuć. Jednak gdy tylko przymierzyłam je w sklepie okazało się że wszystko leży idealnie i czym prędzej pobiegłam do kasy ;) Bluzka to też H&M'owy nabytek, ale dość stary- kupiłam ją jakoś jesienią i od tego czasu bardzo dobrze mi służy.Jeansowa kurtka jest ze mną od lat, kolczyki też, kupione gdzieś w centrum Łodzi. Torebka to jeden z moich skarbów- pamięta nastoletnie czasy mojej mamy, szkoda tylko że jest tak słabo pojemna.
A wy jak spędzacie weekend?
Buziaki!
poniedziałek, 28 maja 2012
O zwalczaniu cellulitu
Dziś będzie troszkę o zmorze każdej z nas- cellulicie.
Czym jest ten cellulit?
Są to włóknisto -obrzękowe zmiany w obrębie tkanki tłuszczowej podskórnej. Zmiany te, polegają na powiększeniu i nieprawidłowym rozmieszczeniu przerośniętych komórek tłuszczowych, metabolitów i wody. Cellulit dotyczy głównie kobiet, ale nie tylko. Często mylony z cellulitisem, który jest zapaleniem tkanki łącznej wywołanym przez infekcję bakteryjną. Swoim wyglądem przypomina powierzchnię skórki pomarańczowej, dlatego też jest tak nazywany, inna- bardziej medyczna nazwa to lipodystrofia. Cellulit pojawia się w okolicach ud, pośladków, brzucha. To właśnie tam znajdują się największe skupiska komórek tłuszczowych. Przyczyny powstania cellulitu nie są do końca jasne. Jedną z nich są uwarunkowania genetyczne- typ budowy ciała który odziedziczyliśmy. Dziedziczymy skłonność nie sam cellulit! Także równowaga pomiędzy hormonami- estrogenami, a progesteronem. Często przyczyną jest krążenie krwi- nie zabiera metabolitów, które odkładają się pod skórą. No i oczywiście nasza dieta, ruch i ubiór jaki nosimy (nie może być za obcisły, by nie ograniczał przepływu krwi).
Czy da się zwalczyć cellulit?
Musimy pogodzić się z faktem, że nigdy nie uda nam się całkowicie pozbyć cellulitu, ale można go w bardzo dużym stopniu zredukować. Walka ta nie będzie łatwa, będzie żmudna, ale efekty zazwyczaj są zadowalające.
Na walkę tą składa się wiele czynników. Po pierwsze- zmiana diety na bogatą w warzywa i ubogą w tłuszcze. Po drugie ruch- bieganie, pływanie, tenis czy zajęcia fitness, które mają za zadanie wysmuklić sylwetkę. Nie obejdzie się także bez masażu miejsc dotkniętych cellulitem czy to w zaciszu domowym odpowiednią szczotką, czy masażerem Jednak najlepsze efekty przynoszą masaże antycellulitowe w gabinecie, czy masaż podciśnieniowy, połączone z np. zabiegiem z ultradźwiękami i ampułką antycellulitową czy body wrappingiem (kompresy). Bardzo dużą rolę odgrywa spożywanie CO NAJMNIEJ 1,5 l wody, nie należy także kąpać się w gorącej wodzie czy nadmiernie opalać. Powinno się stosować peelingi (do tego jeszcze powrócę) i balsamy zwalczające skórkę pomarańczową. Efektów możemy spodziewać się po kilku miesiącach (mówiłam- łatwo nie będzie :P ) Kupując kosmetyki antycellulitowe należy zwrócić uwagę na składniki w nich zawarte. Ważne jest by w składzie znajdowały się substancje rozkładające tłuszcz, hamujące nadmierną przemianę materii, pobudzające syntezę kolagenu, uszczelniające naczynia, poprawiające krążenie limfy, działające regeneracyjnie i przeciwzapalnie i eliminujące nadmiar wody z organizmu. Są to: algi, arnika górska, miłorząb japoński, bluszcz pospolity,nostrzyk żółty, czarny bez(kwiaty), ostrokrzew, kofeina, retinol, koenzym A, L-karnityna, flawonoidy, saponiny, olejki eteryczne (geraniowy,rozmarynowy, bazyliowy i korzenne).
To by było tak w skrócie :D konkretne zabiegi gabinetowe opiszę w innym poście, a dziś chciałabym pokazać wam peeling antycellulitowy jaki sama sobie robię. Przepis znany na wizażu i wielu blogach, ja przypomniałam sobie o nim dzięki mojej przyjaciółce- dzięki Rożku!
Peeling dzięki olejkowi pozostawia skórę delikatnie natłuszczoną, jego zapach dzięki połączeniu kawy,pomarańczy i cynamonu kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. Można wykonać nim doskonały masaż- pobudzi krążenie, natłuści, zedrze martwy naskórek, ale przede wszystkim dzięki zawartej kofeinie będzie działał na komórki tłuszczowe.
Potrzebujemy:
Instrukcja fotograficzna krok po kroku:
Czym jest ten cellulit?
Są to włóknisto -obrzękowe zmiany w obrębie tkanki tłuszczowej podskórnej. Zmiany te, polegają na powiększeniu i nieprawidłowym rozmieszczeniu przerośniętych komórek tłuszczowych, metabolitów i wody. Cellulit dotyczy głównie kobiet, ale nie tylko. Często mylony z cellulitisem, który jest zapaleniem tkanki łącznej wywołanym przez infekcję bakteryjną. Swoim wyglądem przypomina powierzchnię skórki pomarańczowej, dlatego też jest tak nazywany, inna- bardziej medyczna nazwa to lipodystrofia. Cellulit pojawia się w okolicach ud, pośladków, brzucha. To właśnie tam znajdują się największe skupiska komórek tłuszczowych. Przyczyny powstania cellulitu nie są do końca jasne. Jedną z nich są uwarunkowania genetyczne- typ budowy ciała który odziedziczyliśmy. Dziedziczymy skłonność nie sam cellulit! Także równowaga pomiędzy hormonami- estrogenami, a progesteronem. Często przyczyną jest krążenie krwi- nie zabiera metabolitów, które odkładają się pod skórą. No i oczywiście nasza dieta, ruch i ubiór jaki nosimy (nie może być za obcisły, by nie ograniczał przepływu krwi).
Czy da się zwalczyć cellulit?
Musimy pogodzić się z faktem, że nigdy nie uda nam się całkowicie pozbyć cellulitu, ale można go w bardzo dużym stopniu zredukować. Walka ta nie będzie łatwa, będzie żmudna, ale efekty zazwyczaj są zadowalające.
Na walkę tą składa się wiele czynników. Po pierwsze- zmiana diety na bogatą w warzywa i ubogą w tłuszcze. Po drugie ruch- bieganie, pływanie, tenis czy zajęcia fitness, które mają za zadanie wysmuklić sylwetkę. Nie obejdzie się także bez masażu miejsc dotkniętych cellulitem czy to w zaciszu domowym odpowiednią szczotką, czy masażerem Jednak najlepsze efekty przynoszą masaże antycellulitowe w gabinecie, czy masaż podciśnieniowy, połączone z np. zabiegiem z ultradźwiękami i ampułką antycellulitową czy body wrappingiem (kompresy). Bardzo dużą rolę odgrywa spożywanie CO NAJMNIEJ 1,5 l wody, nie należy także kąpać się w gorącej wodzie czy nadmiernie opalać. Powinno się stosować peelingi (do tego jeszcze powrócę) i balsamy zwalczające skórkę pomarańczową. Efektów możemy spodziewać się po kilku miesiącach (mówiłam- łatwo nie będzie :P ) Kupując kosmetyki antycellulitowe należy zwrócić uwagę na składniki w nich zawarte. Ważne jest by w składzie znajdowały się substancje rozkładające tłuszcz, hamujące nadmierną przemianę materii, pobudzające syntezę kolagenu, uszczelniające naczynia, poprawiające krążenie limfy, działające regeneracyjnie i przeciwzapalnie i eliminujące nadmiar wody z organizmu. Są to: algi, arnika górska, miłorząb japoński, bluszcz pospolity,nostrzyk żółty, czarny bez(kwiaty), ostrokrzew, kofeina, retinol, koenzym A, L-karnityna, flawonoidy, saponiny, olejki eteryczne (geraniowy,rozmarynowy, bazyliowy i korzenne).
To by było tak w skrócie :D konkretne zabiegi gabinetowe opiszę w innym poście, a dziś chciałabym pokazać wam peeling antycellulitowy jaki sama sobie robię. Przepis znany na wizażu i wielu blogach, ja przypomniałam sobie o nim dzięki mojej przyjaciółce- dzięki Rożku!
Peeling dzięki olejkowi pozostawia skórę delikatnie natłuszczoną, jego zapach dzięki połączeniu kawy,pomarańczy i cynamonu kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia. Można wykonać nim doskonały masaż- pobudzi krążenie, natłuści, zedrze martwy naskórek, ale przede wszystkim dzięki zawartej kofeinie będzie działał na komórki tłuszczowe.
Potrzebujemy:
- fusów od kawy
- dowolnego olejku (ja spotęgowałam działanie pomarańczowym olejkiem antycellulitowym Alterry)
- cukru (najlepiej gruboziarnisty może być biały lub brązowy)
- cynamonu (daje piękny zapach a dodatkowo pobudza krążenie)
Instrukcja fotograficzna krok po kroku:
Co do balsamów do ciała mogę polecić Eveline Slim Extreme Serum 3D Spa (odsyłam do wizażu) KLIK!. Słyszałam także pozytywne opinie o całej serii Ziaji Rebuild, a szczególnie o serum drenującym KLIK!
czwartek, 24 maja 2012
O kremie BB Mashroom SkinFood
Kremy BB są bardzo popularne w Azji, łączą w sobie cechy podkładu i kremu wybitnie pielęgnującego. Od dawna przymierzałam się do jednego z tych kremów, szczególnie po tylu pozytywnych recenzjach na różnych blogach, niestety cena skutecznie mnie odstraszała. Na szczęście trafiłam do internetowego sklepu Asian Store gdzie można kupić niedrogo próbki różnych azjatyckich kosmetyków. Ja zdecydowałam się na krem SkinFood Mashroom. Przybył do mnie w takim oto pojemniczku:
Krem ma dość płynną konsystencję i troszkę porozlewał się przy otwarciu słoiczka, dzięki temu jednak aplikacja jest łatwiejsza. Ma piękny zapach! Zupełnie nie pachnie grzybami, mnie ten zapach kojarzy się z granatem, jest wspaniały. Muszę przyznać ze idealnie stapia się ze skórą- zamówiłam kolor #1 a powinnam #2 ale i tak okazał się dobry. Krem nie ściera się i nie wałkuje jak często w przypadku kremów tonujących. Niestety ma baardzo słabe krycie, wyrównuje jedynie delikatnie koloryt całej twarzy. Worki pod oczami jak były tak zostały, co mój delikatnie kryjący podkład jednak umiał ukryć. Zupełnie nie matuje skóry- o czym wiedziałam już zanim go zakupiłam. Azjaci hołdują promiennej cerze, nie tak jak Europejczycy- idealnie matowej, więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. Niestety moja cera postanowiła że będzie jeszcze bardziej "promienna" i po ok 1,5 h mój nos po prostu niemiłosiernie się świecił, wręcz błyszczał. nałożyłam puder ryżowy, pół godziny i to samo.
Podsumowując:
Krem ma dość płynną konsystencję i troszkę porozlewał się przy otwarciu słoiczka, dzięki temu jednak aplikacja jest łatwiejsza. Ma piękny zapach! Zupełnie nie pachnie grzybami, mnie ten zapach kojarzy się z granatem, jest wspaniały. Muszę przyznać ze idealnie stapia się ze skórą- zamówiłam kolor #1 a powinnam #2 ale i tak okazał się dobry. Krem nie ściera się i nie wałkuje jak często w przypadku kremów tonujących. Niestety ma baardzo słabe krycie, wyrównuje jedynie delikatnie koloryt całej twarzy. Worki pod oczami jak były tak zostały, co mój delikatnie kryjący podkład jednak umiał ukryć. Zupełnie nie matuje skóry- o czym wiedziałam już zanim go zakupiłam. Azjaci hołdują promiennej cerze, nie tak jak Europejczycy- idealnie matowej, więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. Niestety moja cera postanowiła że będzie jeszcze bardziej "promienna" i po ok 1,5 h mój nos po prostu niemiłosiernie się świecił, wręcz błyszczał. nałożyłam puder ryżowy, pół godziny i to samo.
Podsumowując:
Cieszę się że nie zakupiłam całego opakowania, uważam że nie do końca jest wart swojej ceny. Równie dobrze sprawdza mi się krem tonujący z Alterry za 9,99zł... Ma piękny zapach, jest wydajny. Idealny dla osób z idealną cerą wymagającą jedynie wyrównania koloru skóry. A teraz fotorelacja:
poniedziałek, 21 maja 2012
Transparent Dress
Nieuchronnie nadchodzi sesja i piękna pogoda. Jak zwykle najlepszy czas spędzę pewnie nad książkami, o tyle lepiej, że na tarasie zamiast w kocu w pokoju. Chciałam wam dziś zaprezentować mój nowy lumpeksowy łup. Zakochałam się w jej guziczkach na całej długości, dopasowania w talii i nietypowej długości. Jest super wygodna i zwiewna. Za takie skarby uwielbiam lumpeksy:)
A to cała moja kolekcja:
Z cyklu podsumowań: od kiedy zaczęłam dietę i oczyszczanie organizmu, oprócz utraty wagi, niesamowicie poprawiła mi się cera i włosy! Mnie zainspirowała Alina, może was też zainspiruje? :) Nie wyobrażam sobie, że jeszcze kiedyś w życiu będę brała do ust pełne chemii i konserwantów świecące w ciemności jedzenie xD Dzięki zmianie nawyków czuję się zdecydowanie lepiej. Choć czasem, gdy patrzę na ciasto czekoladowe....
Kolejną rzeczą, która czekała na prezentację są moje łupy z praskiej drogerii DM. Albo to tylko moje odczucie, albo w Pradze jest tanio. Za wszystkie rzeczy zapłaciłam w przeliczeniu 17zł! A jest to: olejek Alverde Paczula i Porzeczka, żel pod prysznic Balea Young o przepięknym, naturalnym zapachu brzoskwini i odżywkę do włosów Balea o fantastycznym zapachu kokosa. Ostatnio mam fioła na punkcie zapachu kokosowego, dlatego skusiłam się na tę odżywkę, choć ma w składzie na drugim miejscu Cetearyl Alcohol... Na razie sprawdza się całkiem dobrze choć spektakularnych efektów nie ma. Olejek czeka na półce, na razie męczę Amlę (geniaaaalna!) i Khadi (<3) polecam każdemu!
A to cała moja kolekcja:
Z cyklu podsumowań: od kiedy zaczęłam dietę i oczyszczanie organizmu, oprócz utraty wagi, niesamowicie poprawiła mi się cera i włosy! Mnie zainspirowała Alina, może was też zainspiruje? :) Nie wyobrażam sobie, że jeszcze kiedyś w życiu będę brała do ust pełne chemii i konserwantów świecące w ciemności jedzenie xD Dzięki zmianie nawyków czuję się zdecydowanie lepiej. Choć czasem, gdy patrzę na ciasto czekoladowe....
Subskrybuj:
Posty (Atom)


