To była spontaniczna decyzja. Jedziemy odwiedzić Wrocław! Spakowaliśmy się z Zajecem do auta i wyruszyliśmy. Przyczyną wyjazdu były głównie dwie rzeczy: czasowa wystawa w Muzeum Narodowym Mody dwudziestolecia (więcej na ten temat
tu) i... tu odzywa się moje łakomstwo- najlepsza na świecie czekolada w pijalni czekolady na skrzyżowaniu ulicy Więziennej z Igielną. Serdecznie polecam! Oczywiście stęskniliśmy się także za przecudną starówką. Ale zacznę od początku. Wystawa znajdowała się w jednej z sali, stały tam manekiny z autentycznymi ubraniami (niektóre z przyjemnością włożyłabym na siebie teraz), w tle leciała dopasowana muzyka. Stały także tablice z informacjami z których dowiedziałam się na przykład o łódzkich balach perkalikowych, czy ubraniach szytych z polskiego lnu i jedwabiu z Milanówka. Nie będę wam za dużo zdradzać, ale zebrałam dużo nowych inspiracji, zresztą bardzo podoba mi się ta epoka w modzie. Było bardzo dużo cytatów z "Kobiety w Świecie i w Domu" (np. 1930r) czy "Praktycznej Pani" z 1935r.
Szkoda tylko że było tak upalnie, ale i tak lepsze to od burzy chłodu i śniegu. :)
Pozdrawiam was wszystkie Wrocławianki i nie tylko!
P.S. Coś mnie wzięło ostatnio na zwiedzanie:) Ktoś mi poleci następne miasto?;)
P.S.2 Musicie mi wybaczyć, uwielbiam robić zdjecia jedzeniu:)
Przed wejściem do pijalni...

Tak właśnie działa na mnie czekolada:D

10 sekund później...

No...jeszcze pralinki sobie wzięłam...

Ja i Zajec




Jedyne cichaczem zrobione zdjecie...